Jak rozpoczęły się problemy frankowiczów? I czy te kredyty hipoteczne od początku były tykającą bombą?

frank szwajcarski pieniąrzeOd dość długiego czasu ciągle w mediach oraz w prasie przewija się jeden temat, konkretnie temat związany z kredytami zaciąganymi wiele lat temu w obcej walucie. Dokładnie tymi kredytami których wiele osób nie jest obecnie w stanie spłacać. Ów nadspodziewanie groźną walutą okazał się być frank szwajcarski. Trzeba przyznać, że wiele osób, których na szczęście nie dotyczy całe zamieszanie, nie rozumie, co kierowało osobami, które zaryzykowały w ten sposób i dlaczego państwo ma im pomagać w wydostaniu się z tych trudności. Aby uzyskać odpowiedź na te pytania trzeba poznać kilka istotnych szczegółów, o których będzie mowa poniżej.

Frankowicz to osoba która zdecydowała się wziąć kredyt we frankach szwajcarskich. Mimo, iż miało to miejsce wiele lat temu, to i tak zdecydowana większość tych osób nadal dzierży na swoich barkach konsekwencje tej decyzji. Odbija to się głównie na ich finansach, ale coraz częściej również na zdrowiu, gdyż wiele osób nie radzi sobie ze stresem, na jaki zostali oni skazani. Co takiego doprowadziło do takiej sytuacji? Odpowiedź na pewno nie jest oczywista, a tym bardziej prosta.

Kilka lat temu oprocentowanie kredytów we frankach szwajcarskich było zaskakująco niskie i o wiele bardziej opłacalne, niż kredyt w polskiej walucie. Wiele banków stworzyło wyglądające bezpiecznie oferty, które przyciągnęły tysiące osób. Odpowiednio sformułowane umowy kredytowe stawiały kredytobiorców z góry na straconej pozycji. Trzeba przyznać, że ciężko było przewidzieć, że kredyt ten może nieść ze sobą wyższe ryzyko, niż przy każdym standardowym zobowiązaniu. Dlatego Polacy uznali, że to może być ich jedyna szansa na zbudowanie wymarzonego domu i zaciągnęli kredyt hipoteczny. Przez wiele lat sytuacja była wręcz idealna, gdyż raty były niewielkie, a dom wzbudzał zachwyt w każdym, kto na niego spojrzał.

Problemy pojawiły się dopiero stosunkowo niedawno, kiedy Szwajcarski Bank Narodowy postanowił przestać pomagać swojej walucie i nagle przestał bronić jej kursu w stosunku do EURO. Spowodowało to uwolnienie kursu szwajcarskiej waluty co w konsekwencji spowodowało bardzo silny wzrost kursu franka. Dla frankowiczów rozpoczął się czas niezwykle trudny, bo raty ich kredytów sprzed lat, znacząco wzrosły. Przeciętny Kowalski czuł się oszukany, kiedy z dnia na dzień musiał wydać na ratę około 20% więcej. Panika i zbiorowe pozwy rozpoczęły trudną drogę, której celem miało być przewalutowanie kredytów. Czas mijał, a kurs franka, jak był, tak i jest wyższy, niż w chwili zaciągania zadłużenia. Co w takim razie powinno zrobić się w tej sytuacji? Węgierski rząd zwalczył ten problem skuteczniej niż polski i zdecydował, że kredyty hipoteczne w euro, frankach, czy jenach zostaną zamienione na kredyty z węgierską walutę. Więcej o tym temacie możecie poczytać tutaj. Jednak polskiemu rządowi podjęcie takowej decyzji sprawia znacznie większe problemy. Stąd rodzą się kolejne sprawy sądowe czy manifesty, dzięki którym frankowicze liczą, że ich własny dom przestanie być wielkim symbolem oszustwa i niekończących się długów których padli ofiarami.

Poniżej krótkie wideo opowiadające o sytuacji frankowiczów:

2 sierpnia 2016 roku z kolei Prezydent wycofał się z obietnicy dotyczącej złożenia do Sejmu wniosku o przewalutowanie kredytów. W zamian za to postanowił, że w najbliższym czasie dostarczy projekt ustawy spreadowej, która spowoduje, że banki będą musiały zwrócić frankowiczom pobrane spready. Natomiast powód bierności rządu wydaje się być niezwykle oczywisty, gdyż po przeliczeniu wszystkich kredytów okazało się, że przewalutowanie kosztowałoby banki ponad 40 mld zł. Gra toczy się również o domniemanie, że taki krok doprowadziłby do znacznego osłabienia złotego, co odbiłoby się na całej gospodarce. W dodatku destabilizacja systemu bankowego byłaby także równie prawdopodobna i w konsekwencji bardzo bolesna.

Jak widać sytuacja z frankowiczami zmienia się na okrągło. Jednak głównie ma to miejsce w słowach różnych polityków, a dla samych zainteresowanych wszystko jest bez zmian i nadal muszą płacić wyjątkowo wysokie raty lub wpadać w pętle długów, aby mieć pieniądze na przeżycie.